|
Wykład ks. Hockena (8.07.2009r.) |
|
Wydarzyło się we wspólnocie Alfa
|
|
Wpisał Głodek Monika
|
|
Sobota, 08. Sierpień 2009 18:41 |
|
Tym razem słuchaliśmy nagranego wykładu ks. Hockena, wygłoszonego podczas Tygodnia Młodych w 2006 r. w Lanckoronie. Ks. dr Peter Hocken od wielu lat związany jest ze Szkołą Ewangelizacji i Życia Chrześcijańskiego, prowadzoną przez Andrzeja Sionka, a która także jest bardzo bliska naszym sercom. Ks. Hocken jest też coraz bardziej znany na świecie, przesłanie które głosi pokazuje w jaki sposób Duch Święty prowadzi Kościół i jak przecierane są nowe szlaki.
Ostatnio wydane zostały dwie jego książki (ci, co czytali twierdzą, że świetne!!): "Kościół, który nadchodzi" i "Przecieranie nowych dróg". Wywiad z ks. Peterem, udzielony Gościowi Niedzielnemu można przeczytac tutaj Pierwsze wołanie Ducha Świętego - "Abba, Ojcze". Podczas wykładu ks. Hocken pokazał nam, że Chrystus objawia nam Boga jako Ojca. Gdy Apostołowie prosili Jezusa - Panie naucz nas się modlić, Jezus odpowiedział - gdy się modlicie, mówcie:" Ojcze"! Duch Święty objawia w naszych sercach, iż Bóg jest Ojcem. Po pierwsze - że jest Ojcem Jezusa, a po drugie, że w Jezusie stajemy się synami i córkami Ojca. Bo praca Ducha Świętego zmierza, by czynić nas bardziej synami i córkami. Jest rzeczą bardzo ważną, by Jezus i Duch Święty prowadzili nas do Ojca. Często można spotkać, że ludzie bardzo mocno kładą nacisk na Jezusa, a bardzo rzadko mówi się o Ojcu. A podstawowym wzorem modlitwy chrześcijańskiej jest - modlitwa do Ojca, przez Jezusa, w mocy Ducha Świętego. Strukturą modlitwy chrześcijańskiej jest, iż Jezus jest drogą do Ojca, Jezus Objawia nam Ojca. Jako naszego Ojca! Ojca, który kocha swoje dzieci... który mówi do swoich dzieci... i który otwiera swoje serce dla dzieci. Drugie wołanie Ducha Świętego "Jezus jest Panem!" Po swoim zmartwychwstaniu Jezus rozpoczął swoje panowanie po prawicy, ale Jego panowanie jeszcze nie wszędzie jest ustanowione (widzimy to, gdy się rozejrzymy wokół). Powiedzenie "Jezus jest Panem", oznacza: Ty rządzisz, królujesz po prawicy Ojca, chcemy żyć pod Twoim panowaniem. Ty posiadasz wszelką moc - teraz! Duch Święty czyni to rzeczywistością dla nas. To też oznacza- "Jezu, Ty pokonałeś szatana i śmierć!" W Nim możemy znać zwycięstwo. To nie doktryna, czy stwierdzenie. To oznacza, że Jezus jest tutaj. To dzięki Duchowi otrzymujemy możliwość nie tylko powiedzenia: "Jezus jest Panem", ale także mozżiwość życia pod Jego panowaniem. Przez Ducha Świętego Jezus rozpoczyna przemianę chaosu naszego życia w życie pod Jego panowaniem i życie w Królestwie. Trzecie wołanie Ducha Świętego - "Przyjdź, Panie Jezu" Jednym z rezultatów otrzymania Ducha Świętego jest wołanie "przyjdź, Panie Jezu!". Gdy się rozejrzymy, to widzimy, że Jezus jeszcze nie w pełni rządzi w całym stworzeniu. (1 List do Koryntian, 15). To wołanie oznacza: Przyjdź i dokończ swojego dzieła! Przyjdź i wyzwól nas ostatecznie z wszelkiego grzechu, śmierci, bólu. |
|
Praca - świecka, czy duchowa? (1.07.2009r.) |
|
Wydarzyło się we wspólnocie Alfa
|
|
Wpisał Głodek Monika
|
|
Sobota, 08. Sierpień 2009 13:31 |
|
Wakacje, wakacje... ale ci, którzy w tym czasie są w Krakowie zostali najczęściej z jednego powodu - z powodu pracy. Taki więc był temat pierwszego lipcowego spotkania - PRACA. Choć w księgarniach chrześcijańskich znajdujemy coraz więcej książek nt. finansów, małżeństwa, czy wychowania dzieci to jednak na temat nie znajdziemy za dużo pozycji. Szacuje się, że 90% wszystkich chrześcijan nigdy nie przeczytało książki nt. pracy.
Najważniejszym pytaniem na jakie powinniśmy sobie odpowiedzieć jest: Czy praca jest święta, czy świecka?? A może lepiej powiedzieć – czy praca jest duchową, czy naturalną czynnością?? Czy to, co robisz, jest przede wszystkim po to, by opłacić twoje zobowiązania finansowe? To, jak odpowiesz na te pytania, wpłynie na twoje doświadczenie zawodowe, a w rezultacie na całe chrześcijańskie życie. Oto praktyczny wniosek z tych pytań: Najprawdopodobniej więcej twojego aktywnego czasu spędzasz w pracy niż gdziekolwiek indziej. Jeżeli praca jest czymś naturalnym (robionym głównie po to, by opłacić rachunki i wyżywić rodzinę), to około połowa aktywnych godzin w twoim życiu nie ma żadnej duchowej wartości. A Pismo Święte mówi: Cokolwiek czynicie, z serca czyńcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi (List do Kolosan 3, 23). Cokolwiek oznacza każdy zawód: i bankowca w Aliorze, i doktoranta na AGH, i tych, co pracują w Comarchu, KFC, Telekomunikacji, czy sklepie. List do Rzymian 8, 6: Dążenie ciała rodzi śmierć, dążenie zaś Ducha owocuje życiem i pokojem”. A z wersetu 23. wiemy, iż: zapłatą za grzech jest śmierć. Cielesne myślenie o naszej pracy, sprawia, że zapłatą jaką otrzymamy jest oddzielenie od Boga w dziedzinie naszego doświadczenia w pracy. To nie oznacza, że nie pójdziemy do Nieba. Oznacza to tylko, że stracę owoc Bożego życia i pokoju. Smith Wigglesworth zanim został słynnym kaznodzieją, wcześniej był hydraulikiem. Któregoś dnia naprawiał wannę w domu pewnej kobiety. Wykonywał swoją pracę, podśpiewując sobie przy tym. Kobieta nie mogła wytrzymać i spytała się go: "Dlaczego jesteś taki szczęśliwy? Dlaczego się uśmiechasz?" I wtedy mógł powiedzieć jej o Jezusie I przyprowadził ją do Niego.
Jeżeli nie masz poczucia celu, w tym, co robisz, lub nie rozumiesz, że twoja praca jest duchowa, to możesz mieć świetną pozycję w pracy i nadal czuć, że to, co robisz nie ma znaczenia. Twój cel jako chrześcijanina musi być wyższy niż zarabianie pieniędzy. Jeżeli wszystko co robimy, robimy dla Jezusa, to jest to duchowe. To jest święte. Twoja praca nabrała znaczenia i właściwie wykonana przyniesie wymierną nagrodę (List do Kolosan 3,24). Według wielkiego misjonarza Oswalda Chambersa: Praca, to przypominający inwazję i powtarzający się codziennie proces, w którym chrześcijanie oddziaływają na świat. Jako chrześcijanin możesz nieść ze sobą, namaszczenie Ducha Świętego. Boży, mistrzowski plan ewangelizacji jest taki, aby wszyscy chrześcijanie w pracy oddziaływali na niewierzących przez 40 godzin tygodniowo. Miejsce pracy – twoje miejsce pracy, to społeczność ludzi, którzy potrzebują Jezusa. Spójrzmy na pracę z tej perspektywy: Praca jest powtarzającym się codziennie, przypominającym inwazję procesem, w którym chrześcijanie oddziałują na społeczność ludzi, potrzebujących Chrystusa. Więc nie powinniśmy patrzeć na pracę z cielesnej perspektywy. To dana nam przez Boga okazja, by nasze światło mogło jasno świecić w tym ciemnym świecie. Nie ma lepszego świadectwa, niż zadowolony, radosny, chrześcijanin w pracy! Jezus – spędził około 4-5 krotnie więcej czasu pracując jako cieśla niż jako kaznodzieja. Czy to oznacza, ze wszystkie te lata były zmarnowane? Absolutnie tak nie mogło być, bo Jezus nie zrobiłby niczego, co byłoby stratą czasu. Więc co Jezus robił, będąc nastolatkiem i w późniejszych latach? Jest jeden fragment: Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu...(Łukasza 2, 52). Dokładnie to samo może robić każdy z nas, bez względu na to, jaki rodzaj pracy wykonujemy. Jezus pracując jako cieśla zbudował fundament dla największej służby wszech czasów. W każdym zawodzie potrzeba mądrości – musi mieć ja lekarz, hydraulik, sprzedawca, pracownik biurowy, ktokolwiek inny. Jeżeli Bóg dał Jezusowi mądrość jako cieśli, to z pewnością to samo uczyni i dla nas w naszej pracy. Ciekawe, że jedna z definicji mądrości brzmi: praktyczna zdolność w życiu i w pracy.
Jezus zaś dojrzewał, wzrastał w mądrości i łasce u Boga i ludzi. Jezus zdobywał przychylność Boga i ludzi. My także możemy zdobywać przychylność Boga i ludzi poprzez to, jak sobie radzimy z pracą. Jeżeli pracujesz zawodowo, ale czujesz, że pewnego dnia będziesz służył Bogu w inny sposób, naucz się wszystkiego, co dotyczy twojego stanowiska, pracy z ludźmi, czy zdolności organizacyjnych. Trzeba zrozumieć, że służymy Bogu już teraz i Bóg musi nas jeszcze wiele nauczyć. Są rzeczy, których musimy nauczyć, dowiedzieć się podczas obecnej pracy. A które będą pożyteczne później. Traktuj każdy dzień jako okazję do zdobycia doświadczenia w pracy z ludźmi! KTO JEST SZEFEM? List do Efezjan 6, 5-8: Słudzy, bądźcie posłuszni ziemskim panom... Z ochotą służcie, jak gdybyście Panu służyli, a nie ludziom... Każdy - jeśli uczyni co dobrego, otrzyma to z powrotem od Pana... Jeżeli uważasz, że pracujesz tylko dla swojego ziemskiego szefa, ogranicza się do bycia nagrodzonym tylko przez niego. Jeżeli jednak zrozumiesz, że jakąkolwiek pracę wykonujesz dla Pana, to On będzie tym, który cię wynagrodzi. Jan 12, 26: Jeśli kto mnie służy, uczci go mój Ojciec Tak więc idąc każdego dnia do pracy, możesz zawołać: Panie Jezu, oto nadchodzę! I każdego dnia, gdy Boży ludzie idą do pracy, Pan na na nich patrzy... nie żeby przyłapać ich na czymś, ale patrzy, jak wykonują oni swoją pracę. Nasza postawa spraw i doskonała praca sprawi, ze w końcu niechrześcijanie zauważą, jaką różnice robi w życiu Jezus. Bóg nigdy nie powie – popracuj tutaj trochę, przejdź przez nią, a potem dostaniesz BARDZIEJ ZNACZĄCĄ pracę. Wtedy będzie się liczyć, co robisz. Nie! Bóg mówi: To, co robisz TERAZ - ma znaczenie! A co z wysiłkiem przy nieważnym zadaniu? „Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny” (Łukasza 16, 10). Sposób w jaki wykonuję „nieistotną” prace jest taki sam, w jaki wykonywałbym „ważną” pracę.
DOSKONAŁOŚĆ - MÓJ OBOWIĄZEK Na czym polega różnica w moim wywiązywaniu się z obowiązków w pracy, ze względu na fakt, iż jestem chrześcijaninem? Bądźmy szczerzy. Jeżeli ktoś nie jest chrześcijaninem, a jakość jego pracy, jest taka sama jak twoja to czas przeprowadzić rachunek sumienia. Świat oczekuje od chrześcijan więcej. Nie chodzi o perfekcję, ale bez wątpienia jakość naszej pracy powinna być wyższa. Mamy narzędzia, których inni, wyszkoleni pracownicy, nie będący chrześcijanami, nie posiadają: Słowo Boże, imię Jezus i Duch Święty – one nas prowadza i uczą. Wstydem jest akceptowanie przeciętności, podczas gdy Król Królów mieszka w nas!! |
|
O ikonach słów kilka (7.06.2009) |
|
Wydarzyło się we wspólnocie Alfa
|
|
Wpisał Monika Głodek
|
|
Czwartek, 06. Sierpień 2009 22:42 |
|
Tak blisko istnieje świat, który jest nam tak nieznany... Blisko, bo przecież wystarczy pojechać za naszą wschodnią granicę, by spotkać naszych braci chrześcijan, którzy tak samo wierzą, jak my, a jednak inaczej wyrażają tę wiarę. Chrześcijaństwo wschodnie - bo o tym mowa, jest według słów Jana Pawła II jest jednym z dwóch płuc Europy. W 1979 r. w Gnieźnie papież mówił o duchowej jedności chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu.
Kultura wschodniego chrześcijaństwa jest zbyt bogata, by móc ją przedstawić w ciągu 50 - minutowego wykładu. Dlatego tym razem skupiliśmy się na ikonach. Nazwa pochodzi od greckiego słowa eikón, oznaczającego "obraz". Przede wszystkim ikony się pisze. Nie można mówić, że się "maluje ikony". To dzieło bardziej modlitewne niż artystyczne. Jej naturalnym środowiskiem jest świątynia i liturgia. W muzeum – ikona jest niema. Liturgia oznacza po grecku "wspólny czyn”, a ikona rodzi się z liturgii. Nie jest dziełem jednego człowieka, ale całego Kościoła i dlatego twórcy nigdy nie podpisywali swoich dzieł. Ale to także – jakby wbrew temu, co napisane wcześniej - ikona to także dzieło sztuki! Np. Chrystus Pantokrator – to nie portret, czy fotografia. Nie dowiemy się tutaj wiele z anatomii, czy fizjologii. Sztuka stara się przedstawić ideę i jej treść. Gdzie po raz pierwszy pojawia się ikona?? Otóż - w pogaństwie. Cały świat pogański był pełen ikon i kultu ikony. Cała architektura i sztuka sakralna Wschodu, Egiptu, Grecji, która była niezwykle piękna i monumentalna. I Izrael w tym czasie był otoczony tą sztuką religijną i nieustannie się jej poddawał (jak możemy wyczytać w Piśmie). W pogaństwie funkcjonowała ikona, gdyż wychodzono z bezpośredniego przekonania, że bóstwo jest przedstawialne. Jednakże była ona pogańska, bo wypływała z adoracji fałszywych i nieistniejących bogów. To były ikony fałszywych bogów, a tym samym fałszywe ikony. Zacierała się różnica między przedstawieniem a przedstawionym, ikoną i bóstwem, przez co tym ikonom oddawano cześć boską. Tego rodzaju kult odwodził od służenia prawdziwemu Bogu i był religijnym zgorszeniem więcej – pogański kult ikon był duchowym nierządem, z którym często wiązał się nierząd cielesny. I taki właśnie stosunek judaizmu do kultu ikony (gdzie nie było wyobrażeń Boga) został przekazany wczesnemu chrześcijaństwu. "Antyczna ikonografia jest bez wątpienia prototypem chrześcijańskiej ikony. Świat helleński objawił podobieństwo Boże człowieka, zamknąwszy je w idealnych obrazach człowieka jako doskonałej formy cielesności" (za "Ikona i kult ikony" Sergiusza Bułgakowa). Chrystus poprzez swoje wcielenie jest doskonałym człowiekiem. I jak chrześcijańska teologia przejęła język greckiej filozofii, tak i ikona była czymś naturalnym, na pewno czymś nieobcym. Zmieniono więc tylko jej treść.  Treść była od teraz chrześcijańska.
Czasem wydaje nam się, że jest to sztuka prymitywna. Jednak ikona pokazuje nam naocznie realizm Królestwa Bożego, ponieważ dąży do przezwyciężania w nas patrzenia jedynie materialnego. Musimy zamknąć nasze cielesne oczy i zacząć widzieć duchowymi oczami. "Ikona jest widzialnością niewidzialnego" jak powiedział Pseudo-Dionizy Areopagita.  Na koniec krótkie omówienie ikony, która widnieje na okładce książki, według której jest prowadzona formacja w naszej wspólnocie ("Życie w Chrystusie" Raniero Cantalamessa OFMCap). Spas (czyli Zbawiciel) w siłach - to centralne wyobrażenie w ikonostasie prawosławnej świątyni. Chrystus, siedzący na tronie z księgą, przedstawiony jest na tle czerwonego kwadratu z wyciągniętymi końcami. Kwadrat jest symbolem ziemi. Na czterech końcach kwadratu można znaleźć wyobrażenia anioła (człowieka), lwa, cielca i orła. Są to symbole ewangelistów (odpowiednio Mateusza, Marka, Łukasza i Jana), niosących zbawczą naukę we wszystkie końce świata. Na górze czerwonego kwadratu namalowany jest niebieski owal - świat duchowy. W niebieskim owalu przedstawieni są aniołowie - siły niebieskie (stąd nazwa). Z wierzchu niebieskiego owalu znajduje się czerwony romb (symbol świata niewidzialnego). Ta ikona Spasa jest prawdziwym traktatem teologicznym namalowanym farbami. Ikonografia ikony opiera się głównie na Apokalipsie Św. Jana Teologa; obraz ukazuje Chrystusa takiego, jaki zjawi na końcu czasów. |
|
Źródła Odnowy Charyzmatycznej (31.05.09) |
|
Wydarzyło się we wspólnocie Alfa
|
|
Wpisał Głodek Monika
|
|
Środa, 17. Czerwiec 2009 21:51 |
|
Nasz duszpasterz, ks. Antoni Miciak CM przybliżył nam tym razem temat odnowy charyzmatycznej w Kościele. Temat ten był szczególnie interesujący dla tych, którzy po raz pierwszy po skończeniu kursu Alfa znaleźli się we wspólnocie.
Mówił o światowym fenomenie, jakim są spotkania ludzi, którzy doświadczyli działania Ducha Świętego i gromadzą się na modlitwie, by się uwielbiać Pana Boga...wzywają Ducha Świętego, by przyszedł. I przychodzi! Każdy inny ruch w Kościele ma swojego założyciela, a w przypadku Ruchu Odnowy Charyzmatycznej nie potrafimy takiego wskazać. To Duch Święty sam pobudza ludzi do modlitwy, On sam wzbudza w nich pragnienia... Choć Wspólnota Alfa nie nazywa się oficjalnie Odnową w Duchu Świętym,to jednak tworzą ją ludzie, którzy zostali poruszeni (pochwyceni?) przez Ducha Świętego. W ogromnej większości stało się tak na kursie Alfa, organizowanym przez naszą wspólnotę. Wierność Jego natchnieniom gwarantuje żywotność naszej wspónoty. |
|
|