Drogi mężczyzno! Jeżeli trafiłeś na tą stronę oznacza to, że prawdopodobnie miałeś już w przeszłości coś wspólnego ze służba ołtarza albo czujesz, że chciałbyś spróbować "służenia" przy ołtarzu. Nic prostszego - wystarczy, że przyjdziesz około godziny 19.40 do zakrystii, zaczepisz pierwszego lepszego lektora i powiesz, że chciałbyś służyć.
U nas nie musisz mieć żadnego doświadczenia, nie musisz mieć własnej alby, nie musisz służyć codziennie. Jedyne co musisz mieć, to pragnienie wejścia w grono lektorów i trochę odwagi.
Przez Biblię chrześcijanin poznaje prawdziwe oblicze Boga. Biblia to także Słowo, które pozwala usłyszeć Boże powołanie. Pozostaje zatem pytanie jak się w ten głos wsłuchiwać. Jak czytać Słowo Boże by nie stało się ono jedną z wielu "lekturek"? Odpowiedź jest równie trudna jak samo pytanie... każdy sam musi sobie wypracować swoją metodę medytacji, każdy sam musi pokonywać swoje zniechęcenie, zmęczenie i znużenie, i sięgać jak najczęściej po Słowo samego Boga.
Biblia w życiu każdego lektora powinna zajmować centralne miejsce. By dobrze odczytywać Słowo Boże nie wystarczą talenty oratorskie. By Słowo przekazać, trzeba je najpierw samemu przyjąć i zrozumieć. Dlatego nasze spotkania formacyjne polegają przede wszystkim na medytowaniu fragmentów Słowa Bożego.
Zachęcam do zajrzenia na portal benedyktyński, który szeroko odnosi się do tematyki medytacji chrześcijańskiej.
Poniżej przedstawiono jedną z metod rozważania Słowa. Sądzę, że jest to bardzo dobra metoda na "sam początek" wielkiej przygody odkrywania Tajemnic Słowa Bożego.
"Bóg naszych przodków już dawno cię wybrał, abyś poznał Jego wolę, abyś zobaczył Sprawiedliwego i usłyszał Jego głos. Odtąd będziesz Jego świadkiem wobec wszystkich ludzi, mówiąc o tym, co zobaczyłeś i usłyszałeś" (Dz 22,14-15)
Bycie lektorem to powołanie takie samo jak opisane wyżej powołanie św. Pawła...
Sposób życia który przemienia, daje radość i poczucie spełnienia...
Przeczytaj, co mówią na ten temat sami lektorzy....
Święty Dominik Sawio urodził się 2 kwietnia 1842 roku. Pouczanie rodziców, a szczególnie przykład ich pobożnego życia, ukazały małemu Dominikowi drogę do Boga. Pod ich troskliwym okiem i przy ich pomocy, świętość dziecka szybko dojrzewała. Już w piątym roku życia, służy do Mszy św., co w tych młodych latach, łączyło się z niemałym wysiłkiem. Gdy skończył zaledwie siódmy rok życia, dnia 8 kwietnia 1849 roku, w Święta Wielkanocne przyjął I Komunię świętą. Duszpasterz pozwolił na ten wyjątek, widząc chłopca religijnie dojrzałego i służącego Bogu z zapałem. O tym świadczą również postanowienia, jakie podjął w tym dniu. Zapisał wtedy w swojej książeczce do nabożeństwa:
"Będę się często spowiadał, a do Komunii św. przystępował, ilekroć pozwoli na to spowiednik.