|
Kiedy jechałam na rekolekcje KWC do Kasinki nie miałam jakichś szczególnych oczekiwań co do tego, co chce przemyśleć, zrozumieć, czy usłyszeć. Byłam za to ciekawa co Bóg mi w tym czasie przekaże.W krucjacie jako członek jestem od 2006 r, wcześniej przez 4 lata jako kandydat. Przyzwyczaiłam się więc do abstynencji i to, ze nie piję nie jest dla mnie uciążliwe - moi najlepsi przyjaciele też nie piją alkoholu, lub nie przeszkadza im moja abstynencja, a znajomi to akceptują, nie pytając nawet o powód. Dlatego też przez jakis czas przed wyjazdem zastanawiałam się na czym w takim razie polega moje bycie w krucjacie, skoro nie jest to dla mnie ani post, ani specjalnie świadectwo. I mysli te nie polegały na zastanawianiu się, czy zrezygnować z abstynencji, bo piwo w ręce dziewczyny jest moim zdaniem nieestetyczne, a wódka jest dobra tylko w cieście. No może tylko słodkie likiery trochę kuszą... Dlatego też, kiedy na rekolekcjach odkrywałam drugiego dnia czym jest post, jak wiele daje nam samym i jak wiele mówi nam o naszej wolności, poczułam żal, że abstynencja nie wymaga ode mnie "stanięcia nad przepaścią" własnych słabości i zniewoleń. A tak bardzo chciałabym przełamywać siebie. Stąd też zrodziło się we mnie pragnienie podjęcia dodatkowo jakiejś innej formy postu. Zamiast więc myśleć o tym jaki jest sens mojego trwania w krucjacie, zaczęłam myśleć bardziej o tym, co mnie zniewala i rezygnacja z czego mogłaby mi pokazać prawdę o mnie samej.
Drugą rzeczą, która do mnie bardzo przemówiła w czasie rekolekcji była scena, w której Jezus umywa uczniom nogi: tym gestem Chrystus zniósł wszelkie granice "poddaństwa". No bo jak daleko ono sięga? Komu "godzi" się wykonywać pewne prace, a komu już się "nie godzi"? otóż sam BÓG służy! To mi się nie mieści w głowie! Bo teraz już nie ma "wymówek", nie ma człowieka, który nie byłby powołany do służby. Z tego powodu chcę służyć i uczyć się pokory od Chrystusa.
I wreszcie, te rekolekcje były dla mnie czasem przebaczenia: w końcu udało mi się przebaczyć sobie całe zło, jakiego się dopuściłam wobec siebie i innej osoby, i przyjąć przebaczenie od Ojca, który mną nie gardzi i który chce mnie mieć zawsze blisko siebie. To było moje osobiste wyzwolenie i już teraz dostrzegam w moim życiu jego owoce.
A tak już poza wszystkim to rekolekcje KWC były też czasem spędzonym ze wspaniałymi ludźmi, w sposób ciekawszy, zabawniejszy i milszy niż można by się tego "spodziewać" po abstynentach ;) Wszystkim życzę takich towarzyszy modlitwy i zabawy! Niech Pan Bóg odbiera chwałę w całym dziele WYZWOLENIA.
Monika Króka Relacja
|